Skrajna nieodpowiedzialność „górskich morsów” i ogromny wysiłek ratowników – kolejne życia uratowane w Beskidach | Góry

Skrajna głupota „górskich morsów” i ciężka akcja ratowników GOPR z dwóch grup, pozwoliły uniknąć tragedii w górach. Około 13:00 do centrali wpłynęło zgłoszenie, że w rejonie Gówniaka, odnaleziono turystkę leżącą w śniegu, która miała na sobie jedynie spodenki, sportowy biustonosz i obuwie. Jak się okazało, kobieta wraz z pozostałymi „górskimi morsami” próbowała zdobyć szczyt Babiej Góry.  Dzień wcześniej wydano ostrzeżenie o 1 stopniu zagrożenia lawinowego na Babiej, gdzie pokrywa śnieżna przekraczała 80 cm. Do ratowników z grupy beskidzkiej, dołączyli również ich koledzy z grupy podhalańskiej.

Ratownicy idący z Izdebczysk po blisko 50 minutach jako pierwsi dotarli do poszkodowanej. Kobieta w stanie głębokiej hipotermii, z widocznymi odmrożeniami, przytomna, ale bez logicznego kontaktu, ubrana przez turystów w ich prywatną odzież, została dodatkowo zabezpieczona termicznie wyposażeniem ratowników: rękawiczkami, goglami, czapkami, kurtką puchową oraz techniczną.

Temperatura odczuwalna spadła do około -20 stopni, a wiatr osiągał 85 km/h – w takich warunkach trzeba było sprowadzić kobietę z gór. Gdy poszkodowana opadła na tyle z sił, że nie dała rady już sama iść, kobietę dodatkowo zabezpieczono termicznie przed niekorzystnymi warunkami pogodowymi i poczekano na wsparcie ratowników z grupy podhalańskiej.

Wspólnymi siłami, po ok. 20 minutach udało się sprowadzić kobietę w miejsce gdzie oczekiwał na nią Zespół Ratownictwa Medycznego. Kobieta w ogólnym stanie złym, z odmrożeniami wszystkich kończyć, trafiła na OIOM szpitala w Suchej Beskidzkiej. Temperatura głęboka jej ciała wynosiła zaledwie 25,9 stopnia Celsjusza.

W trakcie akcji ratunkowej, ratownicy napotkali też innych turystów, którym odradzano dalszą wędrówkę. Niestety ostrzeżenia ratowników zostały zbagatelizowane. Po 30 minutach te same osoby wezwały pomoc, ponieważ nie były w stanie poradzić sobie na trasie marszu. Na szczęście ratownicy z sekcji babiogórskiej dotarli do nich jako pierwsi i bezpiecznie sprowadzili na Przełęcz Krowiarki.

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, noc, śnieg i na zewnątrz

Krótko po godzinie 16, ratownicy otrzymali kolejne zgłoszenie. Tym razem dotyczyło ono 2 zaginionych osób idących czarnym szlakiem z Kamesznicy na szczyt Baraniej Góry. Równolegle z zawiadomieniem radiotelefonicznym ratownicy otrzymali koordynaty miejsca zagubionych osób, które udało się ustalić dzięki aplikacji Ratunek.
Jak informują sami ratownicy: „Turyści zostali odnalezieni przez ratowników ok. godz. 18:00 we wskazanym wcześniej miejscu. Byli mocno wychłodzeni, otrzymali posiłek energetyczny i gorącą herbatę oraz przyniesione przez ratowników ubrania. W miejsce odnalezienia nie był w stanie dojechać skuter, dlatego bardzo wolnym tempem nastąpił marsz drogą dojścia. Stan ekwipunku turystów nie był adekwatny do panujących warunków atmosferycznych (bawełnianie ubrania, letnie buty trekkingowe, itp.).
Wyprawa szczęśliwie zakończyła się około 20:30.

Informacje: GOPR Beskidy
Zdjęcia: GOPR Beskidy / GOPR Podhale

Post Author: Michal

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *