44-latek znęcał się nad swoim 74-letnim ojcem. Trafił do policyjnego aresztu.

Do żywieckiej komendy policji zgłosił się 74-letni mężczyzna i powiedział, że jego syn od jakiegoś czasu znęca się nad nim. Policjanci natychmiast zajęli się tą sprawą. W czasie rozmowy z mężczyzną ustalili, że mieszka on wspólnie z synem, który wyzywa go, wszczyna w domu awantury, grozi mu śmiercią, również popycha i szarpie. Sytuacja taka miała trwać od około 1,5 roku. Po tych ustaleniach mundurowi zatrzymali 44-latka. Trafił on do policyjnego aresztu. Wczoraj usłyszał zarzut znęcania. Na wniosek śledczych prokurator objął go policyjnym dozorem, zakazał mu zbliżania się do pokrzywdzonego, a także nakazał mu opuścić mieszkanie, które zajmował wspólnie ze swoim ojcem. Jak ustalili śledczy mężczyzna odsiadywał już wyrok za podobne przestępstwa. Teraz za popełnienie nowych, w więzieniu może spędzić nawet 7,5 roku.

Pamiętaj!

Aby skutecznie przeciwstawić się przemocy czy to fizycznej, czy psychicznej, należy przełamać strach i pozwolić sobie pomóc. Każda osoba, która padła ofiarą takich zachowań może liczyć na wsparcie policjantów oraz innych placówek świadczących pomoc. Ważne również jest, aby na przemoc domową reagowali także sąsiedzi oraz bliscy ofiar. To pomoże odpowiednim podmiotom skutecznie działać. Bierne przyglądanie się sytuacji na pewno nic nie zmieni, a jeden sygnał może pomóc uniknąć tragedii.

 

 

Mundurowi zawsze reagują na wszelkie informacje mogące świadczyć o tym, że w danym domu czy mieszkaniu dochodzi do przemocy. Dzięki procedurze „Niebieskiej Karty” w działania te zaangażowanych jest wiele instytucji, po to aby, jak najlepiej pomóc pokrzywdzonym. W przypadku, gdy policjanci potwierdzą, że przemoc jest zjawiskiem powtarzającym się, wówczas prowadzone jest postępowanie dotyczące przestępstwa znęcania się. Jego sprawcy nie pozostają bezkarni, mogą trafić za kratki nawet na 5 lat. Prokurator oprócz przedstawienia zarzutów może orzec wobec nich odpowiednie środki karne.

Źródło: Komenda Powiatowa Policji w Żywcu

Post Author: Michal

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *